Blog poświęcony popularyzacji badań klimatycznych

Polityka

wtorek, 28 lutego 2012

Badania klimatu mają czasami komiczne elementy. Peter Gleik, który był do niedawna szefem komisji etyki Amerykańskiego Stowarzyszenia Geofizyków (AGU) dostał dokumenty z Instytutu Hartland podszywając się za członka rady nadzorczej tego instytutu. Hartland Instytut zajmuje się polityką przeciwną badaniom klimatycznym i w swoich raportach podważa raporty IPCC.  Prezydent AGU wydał dziś (27 luty, 2012) oświadczenie, że AGU przyjęło rezygnację  Gleika "z przyczyn osobistych".

 

Podobnie wczoraj,  na poczatku ceremonii rozdawania Oskarów aktor Sacha Baron Cohen  przebrał się za Generała Aladeena mimo, że Akademia Filmowa zabroniła mu początkowo przebierania się za cokolwiek. Cohen przyjechał na Oskary najdłuższą limuzyną  i chodził po czerwonym dywanie z urną.  Udzielając wywiadu rozsypał prochy urny na frak jednego z komentatorów telewizyjnych.

piątek, 24 lutego 2012

Dziś (24 luty 2012), odbyła się dyskusja radiowa o klimacie. To jest nowość, bo usłyszeliśmy co robią polscy  badacze zajmujacy się zmianami klimatu. Poprzednio mieliśmy głównie dyskusje polskich przeciwników badań zmian klimatu. Program był - słuchałem - bardzo dobry.


WIECZÓR ODKRYWCÓW. Następny odcinek audycji dnia 24.02.2012 o godzinie 21:00, aut. Krzysztof Michalski. Klimatyczne dylemay - (we wtorek odbyło się Forum Klimatyczne Centrum GeoPlanet).

Co się dzieje z ziemskim klimatem, jaki jest wpływ działalności człowieka na zmiany klimatu, czy grozi nam roztopienie lodowców, czy dziura ozonowa powiększa się, jakie badania związane z klimatem prowadzą polscy naukowcy i co z tych badań wynika?
Między innymi o tym dyskutowali naukowcy na zorganizowanym w tym tygodniu Forum Klimatycznym Centrum GeoPlanet.  Udział: profesorowie: Szymon Malinowski z Uniwersytetu Warszawskiego, Piotr Głowacki z Instytutu Geofizyki PAN, Doktor Krzysztof Markowicz z Instytutu Geofizyki UW, a w studiu w Gdańsku przedstawiciel Instytutu Oceanologii PAN: profesor Jacek Piskozub.

http://www.polskieradio.pl/7/Audycja/7239

Tagi: klimat
18:29, pcirrus , Polityka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 14 lutego 2012

Niedawno utworzono organizację  "klimatyczny zespół szybkiego reagowania"  (Climate Science Rapid Response Team).  Zespół liczy 135 członków, głównie z uniwersytetów, NASA,  amerykańskiego instytutu meteorologii.  Do członków tego zespołu można wysłać pytanie dotyczace badań zmian klimatu. Początkowo pytanie jest  wysyłane do czterech osób. Następnie te cztery osoby (redaktorzy) znajdują naukowca lub naukowców, którzy są specjalistami w danej dziedzinie badań klimatu. Pytania dotyczą m.in. artykułów opublikowanych w gazetach, komentarzy prasowych. Grupa, oprócz naukowców, ma także historyków i publicystów.  Ich działalność jest opisana w ostatnim wydaniu czasopisma "Physics Today" (warto zwrócić uwagę, że to czasopismo fizyków zaczyna brać czynny udział w popularyzacji badań klimatycznych).  W Polsce istnieją początki tego typu struktury.  Dla przykładu w ostatnim numerze "Pismo Uczelni" Uniwersytetu Warszawskiego ukazała się opinia, moim zdaniem nieodpowiedzialna, profesorów Leszka Marksa i Lucjana Piela. Dowiedziałem się o tym od Hanny Pawłowskiej - szefowej Instytutu Geofizyki Uniwersytetu Warszawskiego, w którym pracują naukowcy zajmujący się zawodowo zmianami klimatu, i napisałem krótka odpowiedź w poprzednim blogu. Wiem,  że przygotowywane jest też odpowiedź pisana przez Krzysztofa Hamana. Polska ma dokładnie takie same problemy z popularyzacją nauki o klimacie co w USA.  Stosunkowo mała grupa przeciwników badań klimatycznych potrafiła zdominować dyskusję przez publikację opinii, wypowiedzi w mediach, bombardowanie polityków emailami.  Jeden z przeciwników badań zmian klimatycznych wysyłał swoje opinie emailem do kilkuset polskich polityków, redaktorów gazet, telewizji.  Naukowcy są tym zaskakiwani, często ich odpowiedzi i sprostowania nie są publikowane lub publikowane z opóźnieniem.  Rezultaty działalności przeciwników zmian klimatycznych są wymierne – próby ograniczenia emisji gazów cieplarnianych zostały zablokowane, nowe umowy międzynarodowe są podejmowane z trudnością,  w zeszłym roku Kanada jako pierwszy kraj, wycofała się z istniejącego protokołu klimatycznego z Kyoto.

Być może w Polsce warto stworzyć taką grupę szybkiego reagowania na przekłamania w popularyzacji wiedzy dotyczącej klimatu?

Dla ekspertów:

Strona sieciowa Climate Science Rapid Response Team
http://www.climaterapidresponse.org/

Zespół "Reagowania Klimatycznego" jest opisany w ostatnim numerze Physics Today (Toni Feder, Climate scientists not cowed by relentless climate change deniers, luty 2012, strona 22). 

Tagi: klimat
20:05, pcirrus , Polityka
Link Komentarze (3) »
sobota, 11 lutego 2012

W lutowym numerze wydawnictwa "Pismo Uczelni" Uniwersytetu Warszawskiego ukazała się opinia profesorów Leszka Marksa i Lucjana Piela „Walka ze zmianami klimatu czyli czarna przegrywa, czerwona wygrywa” ((UW Pismo Uczelni, Nr 1 (56), luty 2012, strona 52). Ten kompromitujący przyczynek zaczyna się od uświadomienia wszystkim naukowcom zajmującym się badaniami klimatu, że są oszustami. Zwolennicy badań zmian klimatyczny to „dworzanie, którzy mieli nieść tren, schylili się do ziemi i czynili takie ruchy rękami, jakby ów tren podnosili; a potem udawali, że coś niosą w powietrzu; nie ośmielali się okazać, że nic nie widzą”. Okazuje się, ze rozwiązania proponowane przez zwolenników badań klimatycznych są inspirowane „nienawiścią do rodzaju ludzkiego jako takiego”, dalej dowiadujemy się, że organizacje polityczne „wykorzystują ekologię jako broń ofensywną” i że prawdziwym problemem zanieczyszczeń atmosferycznych w atmosferze nikt się nie zajmuje, co jest oczywiście nieprawdą. Mimo, że każdy student fizyki atmosfery na Wydziale Fizyki UW jest uczony o tym, że para wodna stanowi dominujący gaz cieplarniany w atmosferze profesorowie twierdzą, że jest to ukrywane przez środowisko naukowe. Reszta artykułu obala wszystkie inne osiągnięcia badań klimatycznych i pokazuje wyższość autorów. Profesorowie z tą samą swadą rozprawiają się z proponowanymi ograniczeniami emisji dwutlenku węgla dając przy tym za przykład trzech grubych facetów A, B, C.

środa, 19 października 2011

 W ostatnim numerze czasopisma dla ogółu fizyków „Physics Today” jest artykuł na temat problemów sposobu wypowiedzi naukowców na temat badań klimatycznych. Artykuł napisał Richard Somerville, który jest profesorem w Instytucie Oceanografii im. Scripps i był członkiem IPCC. Oczywiście ten artykuł jest reakcją na „climategate”, rozmawiałem o tym z Somervillem wielokrotnie i kibicowałem jego potyczkom w tym czasie, a właściwie i teraz.  Dokładniej - chodzi o to, że naukowcy są mało przgotowani do dyskusji na temat zmian klimatycznych. Na właśnie – dlaczego?

 

1. Naukowcy nie potrafią formułowac prostych tez i powtarzać ich w nieskończoność. Za często gubią się w niepotrzebnych szczegółach. Mówią swoim nieprzystępnym i zamkniętym żargonem naukowym. Powinni starannie dobierać słowa (patrz tabela). Wiele ze sformułowań świetnie zrozumiałych dla badaczy klimatu jest nieprawidłowo odbierana przez osobę bez wykształcenia naukowego. Np zamiast „antropogeniczna” zmiana klimatu, lepiej powiedzieć „zmiana klimatu wywoływana przez człowieka”.  Naukowcy nie powinni zakładać, że przeciętna osoba jest w stanie przeprowadzic nawet nieskomplikowane oszacowania samodzielnie.

2. Naukowcy nie umieją opisać odkryć naukowych w kontekście innych zjawisk. Większość wypowiedzi naukowych koncentruje się na ostatnich badaniach. Jest istotne, żeby powtarzać znane naukowo fakty, które mimo to większość osób uważa za pewnego rodzaju tajemnicę. Innym potocznym błędem jest rozpoczynanie dyskusji od tego czego nie wiemy a nie od tego co wiadomo. Np, często badacze zmian klimatu są pytani czy jakieś  katastrofalne zjawisko atmosferyczne, powiedzmy powódź, jest związane za zmianą klimatu. Zamiast odpowiedzi – „nie wiadomo”, lepiej jest powiedzieć, że badania naukowe pokazują, że przy większej temperaturze powietrza,  w atmosferze może być więcej pary wodnej, co może być przyczyną większych opadów.

3. Typowym błędem jest nieużywanie przenośni oraz analogii. Dla przykładu – opisując, że w 2005 roku stopiło się 220 km3 lodowców, warto dodać, że Los Angeles zużywa rocznie mniej niż 1 km3 wody.

4. Nie reagując na różnorodne braki w zrozumieniu zjawisk naukowcy sami wzmacniają nieporozumienia. Dobrym przykładem jest zmiana ilości ozonu w atmosferze przy zmianach klimatycznych.  Naukowcy nie powinni mówić o wpływie aerozolu na ozon w atmosferze. Dla większości ludzi aerozol jest w puszkach w „spreju” do włosów, a używanie związków chemicznych odpowiedzialnych za zmianę ozonu już dawno zostało wyeliminowane jako składnik w tych puszkach.

5. Jest wiele innych lingwistycznych problemów. Dla przykładu na pytanie „czy wierzysz w zmiany klimatyczne” nie należy odpowiadać „tak”. Lepszą odpowiedzią jest podkreślenie, że nie jest to kwestia wiary lecz faktów. Nawet użycie słowa „konsensus” powoduje, że część ludzi uważa, że zmiany klimatyczne to tylko opinia. Stwierdzenie, że aktywność ludzi jest „przyczynkiem” do zmian klimatycznych jest w istocie mylące – bo jest to główny efekt.

6. Kiedy naukowcy twierdzą, że ocieplenie jest „nieuniknione” daje to możliwość interpretacji „że nic się nie da zrobić”. Oczywiście nie o to chodzi i badacze powinni starannie wyjaśniać, że społeczeństwa mają możliwość wyboru.

7. Naukowcy mają tendencję do używania sfomułowań „możliwe” -  „coś jest możliwe”, „bardzo możliwe” w sytuacji kiedy chcą w przybliżeniu ocenić prawdopodobieństwo jakiegoś zjawiska. Powoduje to jednak wrażenie, że mało wiedzą na temat tego co mówią.

8. W swoich wypowiedziach jako naukowiec staraj się mówich o sprawach ważnych dla ludzi. Opisuj to co się może lokalnie zdarzyć, a nie o sprawach wielkiego świata. Łącz fakty pomiędzy zmianami klimatu i działalnością ludzi. Powtarzaj to co uważasz za słuszne i staraj się mówić w sposób zrozumiały i łatwy do zapamiętania. Używaj przenośni i metafor. Innymi słowy „wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie”.

 

 

Terminy naukowe, które mają różne znaczenie dla naukowca i dla ogólnej publiczności

Termin naukowy

Znaczenie potoczne

Lepsze określenie

Aerozol

Puszka ze sprejem

Małe cząstki zawieszone w powietrzu

Dodatnia zmiana

Dobra zmiana

Wzrost

Pozytywna odpowiedź

Dobra odpowiedź

Cykl, który się sam wzmacnia

Teoria

Spekulacja

Naukowe zrozumienie tematu

Niepewność

Ignorancja

Rozrzut wyników

Błąd

Błąd, źle, nieprawidłowo

Różnica w stosunku do prawdziwej wielkości

Błąd systematyczny

Źle, nieprawidłowo

Odchylenie od obserwacji

Znak

Wskazówka, znak astrologiczny

Znak plus lub minus

Wartość

Wartość etyczna

Liczba, ilość

Przekształcenie

Zmiana

Naukowe przetwarzanie danych

Schemat

Oszukiwanie

Systematyczny plan

Anomalia

Coś dziwnego

Odchylenie od długoterminowej średniej

 

Physics Today, Communicating the science of climate change, Richard C. J. Somerville i Susan Jay Hassol, 64, 48-53, 2011 (październik).

poniedziałek, 19 lipca 2010

Przeciwnicy zmian klimatycznych publikują najczęściej na blogach lub tzw. "szarej literaturze”, czyli w opracowaniach, które wydają we własnym zakresie.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Szara_literatura

Mamy, dla przykładu, raport Pozarządowego  Międzynarodowego Panelu  Zmian Klimatu (“Nongovernmental International Panel on Climate Change ”),  w którm jedno głupstwo goni za drugim. Wiem coś o tym, bo w raporcie NIPCC są  (bez większego sensu)  cytowane artykuły moje i mojego byłego doktoranta dotyczące wpływu aerozolowego w podczerwieni. Następnie członkowie tego stowarzyszenia powołują się na swoje raporty, ogólna publicznośc nie ma pojęcia,  że jest to "szara literatura", której nikt nie recenzował.

Sprawa publikacji i wagi publikacji jest  pierwszorzędna i wypływa ona nieustannie w kontrowersjach klimatycznych.  Przeciwnicy badań klimatycznych twierdzą, że nie są w stanie przebić się ze swoimi artykułami w renomowanych czasopismach ze względu na zmowę edytorów. Przez wiele lat byłem edytorem czasopisma "Journal of the Atmospheric Sciences" publikowanego przez Amerykańskie Stowarzyszenie Meteorologiczne i nie mam specjalnie wątpliwości, że proces recenzji artykułów naukowych w renomowanych czasopismach jest robiony poprawnie.  Rzeczywistość jest bardziej prozaiczna – najczęściej publikacje przeciwników zmian klimatycznych są słabe faktograficznie. Pomysły te, odrzucone, wypływają następnie na blogosferze, w mediach publicznych, dyskusji z dziennikarzami i są źródłem niekończących się jałowych dyskusji. Czasami publikacje  przeciwników zmian klimatu są wysyłane do bardzo znanych czasopism (np "Science" czy "Nature") i po odrzuceniu przez Wydawcę autorzy są wściekli i opisują, że są szykanowani. Tymczasem "Nature" i "Science" są czasopismami bardzo wybiórczymi gdzie publikowany jest jeden artykuł na sto wysłanych.  Czasami chciałbym, żeby te hipotezy ktoś opublikował, bo wtedy przynajmniej możnaby napisać odpowiedź. Chodzi o to, że poważne czasopismo naukowe nie publikuje krytyki stanowiska z blogu. Sprawa jest trudna z punktu widzenia dokumentacji co jest prawdą a co nie jest.  W artykułach naukowych i encyklopediach każde stanowisko musi byc potwierdzone publikacjami. Nie ma miejsca na "radosną twórczość"  - na Wikipedii ta zasada  nazywa się „nie przedstawiamy twórczości własnej”.   Tworzy to szalone koło gdzie większość dyskusji klimatycznych pozostaje w sferze blogosfery. Komisje rozpatrujące sprawę "climategate”, zwróciły uwagę na ten fakt, i wezwały, żeby naukowcy dostosowali się do działalności "blogsofery". Jest to nowa sytuacja wypływająca tylko w tematach naukowych ważnych społecznie  - klimat, klonowanie, komórki macierzyste.

Istnieje też sprawa prestiżu czasopisma naukowego. W badaniach klimatycznych najtrudniej opublikować wyniki w renomowanych czasopismach naukowych takich jak Science, Nature, czy PNAS. Prestiżowymi czasopismami są też wszystkie czasopisma Amerykańskiego Stowarzyszenia Meteorologicznego i Amerykanskiej Unii Geofizycznej. Renomowane są też publikacje europejskich związków meteorologicznych. Sprawa rangi czasopism wypłyneła w czasie "climategate". Naukowcy krytykowali w emailach, że nieliczne recenzowane publikacje przeciwników zmian klimatycznych wydawane są w mało znanych czasopismach. 

PS Mimo wszystko, wpisałem kiedyś do polskiej Wikipedii hasło na temat  "Pozarządowego  Międzynarodowego Panelu Zmian Klimatu”.  Nie dlatego, ze wierzę w to co wypisuje NIPCC, lub w to co mówią naukowcy z nim związani, ale dlatego że należy prezentować neutralny punkt widzenia i przedstawiać wszystkie zapatrywania.
http://pl.wikipedia.org/wiki/NIPCC

Tego netralnego punktu widzenia, cechującego chyba dobrych naukowców,  bardzo mi brakuje w polskiej debacie klimatycznej.

 

Tagi: NIPCC
21:48, pcirrus , Polityka
Link Dodaj komentarz »
sobota, 03 lipca 2010

Ostatnie przebłyski  sprawy “climategate” – raport dotyczący pracy naukowej profesora M. Manna (autora rekonstrukcji temperatury z ostatnich 1500 lat)  zostal opublikowany w lipcu 2010. Jeszcze jeden komitet ekspertów oczyścił  Manna ze wszystkich zarzutów. Przypomnijmy, że w Polsce na profesora Manna napadł  m.in. w  liście do Gazety Wyborczej profesor Łukasz Turski, który stwierdził że Mann manipulował danymi klimatycznymi.  Inne zarzuty podnoszone w Polsce dotyczyły emaili wymienianych przez naukowców z Uniwersyteteu we Wschodniej Anglii i m.in. M. Manna. Raport z Uniwersytetu Penn State

http://live.psu.edu/fullimg/userpics/10026/Final_Investigation_Report.pdf

stwierdza, że Mann postępował zgodnie z akceptowaną praktyką pisania artykułów, raportowania danych, pisania grantów naukowych, i innych działalności naukowych.  Raport jest szczegółowy i długi. W każdym razie żadna z wielokrotnie wysuwanych w Polsce krtytyk Manna nie została potwierdzona. Okazało się nieprawdą, że Mann nie pozwalał używać swoich danych (używał ogólnie dostępnych wyników);  nieprawdą jest, że uniemożliwiał korzystania ze swojego oprogramowania (jego programy były dostępne na sieci), nieprawdą jest, że manipulował metodami statystycznymi (inni uzyskali identyczne rezultaty).    

Warto przypatrzeć  się jednemu z zarzutów występującemu w dyskusji badań klimatu dotyczącemu dystrybucji środków naukowych.  Mann dostawał  pieniądze z kilku źródeł - w większości z Narodowej Fundacji Nauki i z Narodowej Administracji Oceanu i Atmosfery. Raport tak opisuje ten proces: Recenzje projektów naukowych do  amerykańskiej Narodowej Fundacji Nauki  mają dwa etapy. W pierwszym etapie propozycje naukowe wysyłane są do kilku niezależnych naukowców i oceniane są na podstawie dwóch kryteriów – wartości naukowej i  wartości oczekiwanych wyników.  Propozycje oceniane są w skali pięciostopniowej. W drugim etapie zbiera się grupa 8-15 niezależnych ekspertów, która ocenia wszystkie propozycje naukowe jakie zostały zgłoszone.  Propozycje naukowe Manna były wielokrotnie finansowane przez amerykańską Narodową Fundację Nauki, której kryteria są oparte na opisanym (selektywnym) mechaniźmie.

W Polsce podnoszono też inne zarzuty finansowania badań klimatycznych w USA.  M.in. takie, że istnieje klika naukowcow rozdzielających pieniądze na badania klimatyczne, której celem jest głoszenie alarmistycznych tez ("napad na kasę").  Patrząc jednak na to z perspektywy sposobu w jaki są wydawane środki naukowe w Stanach jest to dość absurdalny zarzut. Naukowcy w swoich recenzjach raczej krytykują się nawzajem - zwłaszcza, że recenzje są pisane anonimowo, a w artykułach chcą pokazać że ich pomysły są lepsze niż inne. W Polsce podnoszono też aspekt olbrzymich sum wydawanych na badania klimatyczne. Nie jest to tak do końca prawdą,  bo w te sumy wliczana jest działalność statutowa organizacji takich jak NASA czy NOAA (agencja kosmiczna i biuro pogody).  Innymi słowy całość budżetu zawiera fundusze np na zbieranie danych o pogodzie z satelitów meteorologicznych czy pomiarów pogody - działalność jaką i tak by prowadzono, niezaleznie od badań klimatycznych.

 

PS Niezależna komisja Muira Russela 7 lipca 2010 przedstawiła swoje wyniki.
http://www.cce-review.org/

oczyszczając naukowców z CRU ze wszystkich naukowych zarzutów.