Blog poświęcony popularyzacji badań klimatycznych

Biogramy

wtorek, 13 marca 2012

10 marca zmarł  Frank Sherwood Rowland, który pracował na Uniwersytecie  Kalifornijskim w Irvine, trochę na południe od Los Angeles.  Rowland pokazał, że freony (chlorofluorowęglowodory - CFC) wpływają na destrukcję ozonu. Praca Rowlanda z Mario Moliną w 1974 roku była początkowo krytykowana przez przemysł. Szef jednej z największych firm chemicznych DuPont powiedział, że to "fantastyka naukowa, bzdury i kompletny nonsens"). W 1976 roku Narodowa Akademia Nauk USA opublikowała raport potwierdzający konkluzje Rowlanda i Moliny. W 1978 roku  aerozole (cząstki zawieszone w powietrzu) freonowe zostały zakazane w USA a w 1987 podpisano światowy Montreal Protocol on Substances that Deplete Ozon Hole (Protokół w Montrealu na Temat Substancji Jakie Zmiejszają Ozon).  W 1995 roku Crutzen, Molina, i Rowland dostali Nobla za to odkrycie. Świetnie pamiętam radość fizyków atmosfery  - chodziło o to, że nie ma nagrody Nobla w dziedzinie fizyki atmosfery,  a to był pierwszy "Nobel atmosferyczny".

Dla większości fizyków atmosfery istnieje analogia pomiędzy obecną sytuacją (2012) gdzie przemysł krytykuje badania wskazujące na globalne ocieplenie a Narodowa Akademia Nauk USA i wiele innych akademii potwierdza te badania. 

PS. A teraz anegdota.  Jeden z moich studentów - Krzysztof Markowicz bronił doktoratu kilka lat temu. Poprosiłem wtedy Paula Crutzena, wtedy już Noblistę za odkrycie CFC, żeby był recenzentem pracy Markowicza (Crutzen dobrze wiedział co robił Markowicz bo razem pracowali w Grecji nad badaniem pyłów zawieszonych). Paul się trochę zastanowił i powiedział OK. Bardzo zadowolony napisałem email do Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego, że mam wybornego recenzenta. Niestety. Paul Crutzen nie ma habilitacji, w związku z tym nie mógł być w Polsce recenzentem doktoratu. Przysięgam, że prawdziwe.

piątek, 23 września 2011

Niedawno umarł Masao Kanamitsu, jeden z autorów najbardziej cytowanego artykułu (około 8000 razy)  kiedykolwiek napisanego przez fizyka atmosfery. Był  z pochodzenia Japończykiem. Urodził się w Kumamoto  6 listopada  1943 i mieszkał w młodości w Saporo. Magisterium zrobił  w Uniwersytecie Hokkaido a doktorat w Stanowym Uniwersytecie Florydy w 1975.  Kana pracował nad reanalizą danych meteorologicznych – innymi słowy stworzeniem wiarygodnej bazy danych o temperaturze, ciśnieniu, wietrze na całej kuli ziemskiej.  Taka reanaliza danych polega na  połączeniu danych z modelem prognozy pogody. Sytuacja jest nieprawdopodobnie skomplikowana, bo dane meteorologiczne są z rozmaitych źródeł – bezpośrednich pomiarów, pomiarów satelitarnych, samolotów.  Jakość tych pomiarów i ich ilość zmieniała się w różnych dziesięcioleciach tak, ze stworzenie w miarę jednolitego zbioru danych jest niezwykle skomplikowanym procesem.   Artykuł Kanamitsu pozwolił po raz pierwszy analizować zmiany klimatyczne, niezależnie od sposobu zbierania danych.

Wszyscy, którzy go znali mówili o nim po prostu Kana. Przez ostatnie lata pracował w Uniwersytecie Kalifornijskim.  Kiedy kilka lat temu prowadziłem zajęcia z meteorologii synoptycznej  Kana dał wykład  o asymilacji danych meteorologicznych. Na początku wykładu mówił o historii meteorologii dynamicznej  - to dziedzina meteorologii zajmująca się  wielkoskalowym przepływem powietrza - i opowiedział o wybitnych fizykach japońskich, którzy po wojnie tworzyli podstawy numerycznych prognoz pogody: Syukuro Manabe (twórca pierwszego modelu zmian klimatu), Taroh Matsuno (twórca teorii fal w atmosferze tropikalnej), Kikuro Miyakoda czy Akio Arakawa (profesor meteorologii w UCLA znany ze schmematów numerycznych oraz parametryzacji konwekcji w modelach numerycznych).  Ostatnio Kana pracował nad dekadalnymi zmianami klimat i  lokalnym modelowaniem zmian klimatu. Do tego wykorzystuje się wyniki modeli klimatycznych, ale uwzględnia się też lokalną topografię terenu i inne procesy ważne na skali kilkunastu kilometrów.

wtorek, 20 lipca 2010

Stephen Schneider umarł w poniedziałek, 19 lipca 2010 roku w wieku 65 lat. Był popularyzatorem wiedzy na temat zmian klimatu. Dla fizyki atmosfery był osobą taką jak Carl Sagan dla astronomii. Miał silne poglądy co do sposobów dyskusji z przeciwnikami badań klimatycznych: Uważał, że naturalna skłonnośc naukowców do sceptycyzmu prowadzi do oddawania pola w ważnym społecznie problemie.  W 2009 roku napisał na temat swojej pozycji książkę  "Nauka jest jak  bijatyka. Batalia o Zachowanie Klimatu Ziemi Widziana od Wewnątrz”. Napisał także książkę o białaczce „Pacient rodem z piekła”, gdzie pokazywał analogie pomiędzy badaniami zmian klimatu i swoim podejściem do choroby. Uważał, że w obu przypadkach podejmuje się decyzje w sytuacji niekompletnej informacji na temat przyszłości. Jakimś cudem, według swojego lekarza, wyszedł z tej choroby.

Schneider był konsultantem Białego Domu za czasów administracji Nixona, Cartera, Reagana, George H.W. Busha, Clintona, George W. Busha i Obamy. W 1992 roku dostał prestiżową nagrodę MacArthura dla “geniuszy” a w 2007 dostał wraz z wieloma innymi naukowcami związanymi z IPCC pokojową Nagrodę Nobla. Po studiach pracował w  NASA. Nastepnie pracował w Narodowym Centrum Badań Atmosferycznych  w Kolorado od 1973-1996, następnie  był profesorem w Universytecie Stanforda w Kalifornii.  Był członkiem Amerykańskiej Akademii Nauk od 2002. W 1975 założył własne czasopismo "Climate Change" i w ostatnich latach sam wypłacał wynagrodzenie kilku pracownikom. Schneider pracował nad raportami IPCC od momentu powstania tej organizacji w 1988 roku i był współautorem 4 raportów.

Był autorem lub współautorem kilkuset artykułów naukowych.  Pamiętam, że pierwszy artykuł Schneidera jaki czytałem był opublikowany w 1972 roku w Journal of the Atmospheric Sciences. Artykuł dotyczył wpływu chmur na efekt cieplarniany (Schneider, Stephen H., 1972: Cloudiness as a Global Climatic Feedback Mechanism: The Effects on the Radiation Balance and Surface Temperature of Variations in Cloudiness. Journal of the Atmospheric Sciences, 29, 1413-1422). Był to ważny artykuł na temat roli chmur i zmian klimatu. Nie wiem dlaczego, ale kilka dni temu słuchałem Schneidera po raz pierwszy na youtube, a dziś - przed dostaniem informacji o jego śmierci - myślałem o tym własnie problemie wpływu chmur na temperaturę powierzchni Ziemi.

Był znienawidzony przez przeciwników badań zmian klimatycznych i dostawał często ostrzeżenia o rychłej śmierci co go martwiło ale nie zniechęcało.

http://en.wikipedia.org/wiki/Stephen_Schneider

http://www.youtube.com/watch?v=pB2ugPM0cRM

środa, 28 kwietnia 2010

Joanna Simpson była piewszą kobieta, która uzyskała doktorat z meteorologii. Peggy LeMone jest  prezydentem Amerykańskiego Towarzystwa Meteorolgicznego. Eugenia Kalney jest autorem najczęściej cytowanego artykułu w historii meteorologii.

Kariera Joanne Simpson zaczęła się w latach 1940 od kilku porad: „Żadna kobieta nie ma doktoratu z meteorologii. Żadna kobieta nie będzie miała doktoratu  z meteorologii. A nawet jak dostanie doktorat, to nikt jej nigdy nie zatrudni” (1946, profesor w Uniwersytecie Chicago).   „To nieprawdopodobna tragedia, kiedy widzę umysł mężczyzny z ciałem kobiety” (słynny meteorolg z Helsinek w 1948 roku).  „Badania chmur cumulus sa dobre dla małej dziewczynki, ponieważ żaden szanujący się meteorolog nie będzie się tym zajmował”  (profesor z MIT, 1946).  Simpson przez lata była modelem w USA dla kobiet zaczynających karierę meteorologiczną. Zajmowała się wieloma zagadnienieniami. M.in. problemem transporu energii z obszarów tropikalnych, cyklonami tropikalnymi,  pomiarami satelitarnymi  deszczu. W czasie II Wojny Światowej wiele kobiet w USA pracowało w meteorologii. Po wojnie, w latach 1940 był nacisk na dawanie miejsc pracy mężczyznom, ale wiele z kobiet zostało na swoich stanowiskach.   Problemy jakie miały kobiety zajmujące się w latach 1950-70  badaniami oceanograficznymi i meteorologicznymi związane były nie tylko ze stereotypami, ale też z regułami dotyczącymi zatrudniania rodziny w tym samym miejscu pracy.

Peggy LeMone pamiętam z artykułu o zabawnym tytule „Wszystko co zawsze chciałeś wiedzieć o chmurach stratocumulus ale bałeś się zapytać”. Peggy pracowała przez wiele lat w Narodowym Centrum Badań Atmosferycznych (NCAR).  W roku 1972, kiedy zaczynała swoją karierę w NCAR było tam tylko kilka kobiet, m.in. Joan Feynman, młodsza siostra znanego fizyka.  Mniej więcej w tym czasie Simpson i LeMone  opracowały razem raport na temat sytuacji kobiet w badaniach meteorologicznych, który opublikowały w 1974 w Biuletynie Amerykańskiego Stowarzyszenia Meteorolgicznego. Jednym z dużych problemów w intytucjach rządowych USA były wtedy reguły nepotyzmu – instytucje nie mogły zatrudniać rodzin.   NCAR wyrzucił wtedy Nancy Knight, która pracowała przez 11 lat ze swoim mężem Charlie Knightem (o nich też warto napisać bo opublikowali kiedyś artykuł ... o dwóch takich samych kryształkach lodu – podobno takich nie ma).  W meteorologii wiele problemów bada się za pomoca pomiarów w kampaniach pomiarowych gdzie gromadzi się kilkunastu  naukowców z unikalna aparaturą badawczą,  wykorzystywane są samoloty do lotów na róznych wysokościach (np do badania wpływu pyłu wulkanicznego na silniki samolotów).  Start samolotów odbywał się  np  w bazach wojskowych. Cześć problemów  w badaniach meteorologicznych było prozaicznych – nie było ubikacji dla kobiet w bazach wojskowych. Peggy LeMone prowadzi program dla młodych meteorologów, który istnieje do dziś i nazywa się GLOBE
http://classic.globe.gov/fsl/html/templ.cgi?new_cloud_quiz

Jest też szefową Amerykańskiego Towarzystwa Meteorologicznego.

(a tak przy okazji - w Polsce  meteorologiczną część programu GLOBE prowadzi Krzysztof Markowicz z Instytutu Geofizyki UW).

Eugenia Kalnay napisała artykuł meteorologiczny, który jest najczęściej cytowanym artykułem naukowych w historii meteorologii. Do dzis był cytowany w innych publikacjach naukowych 6871 (sześć tysięcy osiemset siedemdziesiąt jeden) razy. Ten artykuł  powinien przeczytać  każdy polski przeciwnik badań zmian klimatu, który plecie głupstwa, że dane meteorologiczne nie są dostępne dla wszystkich.  Tak naprawdę ten artykuł powinien znać każdy - blogerzy też - piszący o zmianch klimatu. Artykuł dotyczy tzw. reanalizy danych meteorologicznych.  Jednym z największych osiągnięć badań klimatu ostatniej dekady jest opracowanie w miarę spójnego zbioru danych meteorologicznych.   Co to jest reanaliza?  Jest to próba ujedorodnienia pomiarów z róznych okresów, gdzie były stosowane rózne techniki pomiarowe uwzględniając modele prognoz pogody. Tylko, że, uwaga, uwaga,  prognoza pogody jest robiona nie na przyszłość tylko w chwili kiedy zostały zrobione pomiary. Idea wydaje się z początku absurdalna, ale prawa fizyki wykorzystywane w modelach ograniczają błędy pomiarowe w miejscach gdzie te pomiary są rzadkie. Daje to możliwość na utworzenie zbioru danych, który uwzględnia pomiary nie tylko w danej chwili ale też i w poprzednich dniach.

Literatura obowiązkowa: E. Kalnay  oraz  współautorzy, 1996: The NCEP/NCAR 40-Year Reanalysis Project. Bull. Amer. Meteor. Soc., 1996, 77,437-431.

piątek, 02 kwietnia 2010

Dziś o globalnych modelach klimatu, pomyśle na pracę magisterską,  i Polce która dostała (wraz z innymi)  w 2007 roku Nagrodę Nobla za  Raport Międzyrządowego Panelu Zmian Klimatu (IPCC IV).

Renata McCoy pracuje w amerykańskim Narodowym Laboratorium w Lawrence Livermore. Renata jest fizykiem i programistką,  uczestniczy m.in. w projekcie, który umożliwia bezpłatny dostęp do wyników ze wszystkich modeli klimatu, jakie były używane do prognozy globalnego ocieplenia w raporcie IPCC IV (AR4).  Program nazywa się Diagnostyka i Porównanie  Modeli Klimatycznych.

Renata zrobiła doktorat w Instytucie Fizyki Polskiej Akademii Nauk w 1994 roku u Marka Cieplaka na temat automatów komórkowych a następnie pracowała w Instytucie Geofizyki Polskiej Akademii Nauk. W 1995 przyjechała do Stanów (do piszacego ten blog), zakochała się (w kimś innym), a reszta to już historia. Teraz zajmuje się obserwacjami klimatu i analizą globalnych modeli klimatycznych i równoległymi algorytmami używanymi w modelach - chodzi o to, żeby te modele szybko się liczyły na superkomputerach z wieloma procesorami. Dziełem Renaty jest  nowy portal, jeszcze nie w pełni funkcjonalny, gdzie będą umieszczane dane z modeli klimatu nowej generacji (tzw. CMIP5 - piąte porównanie modeli klimatu )

http://cmip-pcmdi.llnl.gov/cmip5/data_portal.html?submenuheader=3

Dla niewtajemniczonych dodam, że nie bylo czwartego projektu porównujacego modele klimatu, a a poprzedni projekt badań zmian klimatu za pomoca modeli numerycznych nazywał sie CMIP3. Ponieważ następny dokument IPCC będzie miał numer V, to postanowiono, że wyniki z porównan modeli klimatyczych będa miały akronim CMIP5.  W.g.  Renaty:  większość ośrodków dopiero zaczeło symulacje do CMIP5, zapewne zajmie im to rok, a moźe i dluźej. Pierwsze wyniki pewnie zaczna napływać w najbliższych miesiącach. Nastepny IPCC AR jest w 2012, więc myślę,  że wyniki zostaną zamrożone w 2011, ale nie znam dokladniejszych dat.  Muszę wytłumaczyć co oznacza „zamrożone”. Projekt scenariuszy modeli, innymi słowy na jakim pytaniu fizycznym modelowanie klimatu ma dać odpowiedź, trwa kilka lat. W nastepnym raporcie - IPCC V - jednym z pytań są problemy międzydekadalnych zmian klimatu oraz tzw. wymuszone modele klimatyczne z ustaloną temperaturą w tropikach.  Wyniki maja dać m.in. odpowiedź na pytania typu "co jaki czas można się spodziewać silniejszych niż zwykle zim"?  Po opracowaniu scenariuszy następuje faza obliczania komputerowego, w naszym żargonie mówimy na to „puszczanie modeli”.  Wyniki muszą być skończone  (zamrożone) na rok czy dwa przed publikacją raportu IPCC.

W Polsce nie ma modelu ogólnej cyrkulacji atmosfery używanej do przebiegów klimatycznych, ale można przeprowadzić przeskalowanie do obszaru Polski na podstawie wyników z modeli globalnych. Dane z modeli CMIP3 (dane do IPCC AR4) sa kompletne.
http://www-pcmdi.llnl.gov/ipcc/about_ipcc.php

Żeby dostać (bezpłatnie) dane  trzeba sie zarejestrować, napisać parę zdań.  A pomysł na magisterium „Przeskalowanie warunków klimatycznych do obszaru Polski na podstawie CMIP3” jest taki

Mam też pomysł na recenzentów: Turski, Jaworowski, lub Marks.

czwartek, 25 marca 2010

Jest jeden gość, który jest pewnie  najwybitnieszym popularyzatorem nauki w Polsce, a którego nikt prawie nie zna.  Ma ksywę „filip_em” i napisał kilka tysięcy haseł dotyczących medycyny i botaniki
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wikipedysta:Filip_em/wkład_chronologicznie

tylko, że na Wikipedii. Jak dla mnie to wymogiem każdego grantu naukowego powinno być napisanie przynajmniej jednego hasła medalowego na polskiej Wikipedii. Wikipedia jest postrzegana jako zjawisko internetowe i populistyczne. Ale trzeba dostrzec jej potencjał naukowy, i to że niektóre hasła z zakresu nauk ścisłych czy humanistycznych są i mogą być świetnie napisane. Wracając do Filipa. Ma największy wkład w pisanie haseł medycznych i botanicznych „na medal” w polskiej Wikipedii. Status medalowego artykułu jest przyznawany przez innych wikipedystów
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wikipedia:AnM

Sytuacja jest beznadziejna jeżeli chodzi o motywację dla naukowców. Kilka miesięcy temu starałem sie nominować Filipa do nagrody Karola Sabatha przyznawanej dla najlepszego dzienikarza naukowego w Polsce
http://www.varianx.cal.pl/naukowi/

i niewiele z tego wyszło. Publikacje naukowe na Wikipedii są tak unikalne, nie są podpisywane nazwiskiem głównego autora, że trudno ten fenomen nagrodzić (chociaż istnieje tam pojęcie głównych autorów).   Dyskutowaliśmy z Filipem co zrobić i napisał do mnie „Jeszcze raz bardzo dziękuję za uznanie dla mojego wkładu w wikipedię, to dla mnie dużo znaczy. Zastanowię się co napisać o popularyzacji nauki w ramach wikipedii (wydaje mi się że są tu plusy i pewne ograniczenia - np. na wikipedii merytoryka jest wyżej niż walory literackie, nie powinno się pisać umyślnie "ciekawie" - priorytetem jest rzetelne i dokładne przedstawienie tematu), ale mamy też wymóg jasnego i przejrzystego pisania, każde hasło powinno być napisane w sposób umożliwiający zrozumienie nawet laikowi, nie stosujemy drażniących skrótów jak encyklopedie papierowe, zawsze można coś wytłumaczyć dokładniej w odnośniku lub osobnym haśle”.

Na świecie i w Polsce przeciwnicy hipotezy o zmianach klimatu wprost nie znoszą haseł w Wikipedii. Dlaczego?  Bo jest tam nacisk na używanie źródeł pierwotnych i neutralny punkt wiedzenia.  Jest kilka haseł klimatycznych, które są na medal w polskiej wikipedii
http://pl.wikipedia.org/wiki/Globalne_ocieplenie
http://pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_cieplarniany
http://pl.wikipedia.org/wiki/Stała_słoneczna

 i w których sam maczałem palce - wiem co piszę. Jak napisać artykuł doskonały? W.g Wikipedii Doskonałego artykułu w zasadzie nie sposób napisać bez oparcia się na publikowanych źródłach informacji. Wiele informacji znaleźć można w Internecie, jednak należy być wymagającym wobec tego źródła. Nie powinno się opierać treści hasła na stronach mało wiarygodnych (hobbystycznych, blogach, komercyjnych) przedstawiających prywatne opinie i doświadczenia twórcy strony, nie podlegające żadnej krytycznej weryfikacji. Wartościowe są natomiast umieszczane w Internecie wszelkie dane oficjalne, publikowane przez rozmaite instytucje publiczne, strony czasopism z ogólnodostępnymi artykułami, naukowe bazy danych. W przypadku znalezienia wtórnych informacji, wskazane jest dotarcie do oryginalnego źródła danych, by nie powielać ewentualnych błędów wynikających z uproszczenia wiadomości lub niefachowej jego interpretacji.

Nic dodać nic ująć.


PS Oh, filip_em to Filip Marcinowski, młody lekarz ze Szczecina.

sobota, 20 marca 2010

Tłumaczę tutaj ocenę prac naukowych Zbigniewa Jaworowskiego opublikowaną przez  Hansa Oeschgera (ESPR - Environ Sci. & Pollut. Res. 2 (1) 1995, pp. 60-61).

Z trudnością przychodzi mi odpowiadać na artykuł Jaworowskiego, bo ten artykuł powinien być szybko zapomniany. Niestety udało mu się opublikowac inne artykuły w czasopismach i wprowadzić zamieszanie w  ocenie składu atmosfery opartej na analizie powietrza w lodzie z obszarów polarnych [...]

Od lat Jaworowski podkreśla tylko trudności w tych badaniach,  podejmuje niesłuszne założenia i krtykuje na lewo i prawo prace innych. Robi to bez żadnego zrozumienia co zrobiono w tej dziedzinie w kilku ostatnich dziesięcioleciach. Ekstrapoluje problemy zwiazane z metodologią badawczą z początków lat 1960, kiedy dopiero zaczynano te studia, na techniki pomiarowe z lat 1990 kiedy do pomiarów lodu na Grenlandii zaczęto używać nowych technik. Niektóre z jego wypowiedzi są skrajnie niesłuszne z punktu widzenia fizyki, np stwierdzenie, że CO2  na głębokości 70 m w głąb lodu zmienia się w klatrat.  Innym przykładem jest process okluzji w firnie i w młodym lodzie [...]  Jaworowski twierdzi, że wiek lodu i zawartego w nim powietrza jest taka sama i  przesuwa okres zmian CO2  […]

Artykuły Jaworowskiego oraz Heyke nie są traktowane na serio w literaturze naukowej. Istnieje jednak problem z tymi artykułami bo szeroka publiczność, zainteresowana zmianami klimatu, może dojśc do wniosku, że nasze wyniki są częściowo oparte na mylnych informacjach, że  istnieją błędy lub słabości w procedurze badawczej i że cały problem globalnych zmian nie powinien byc traktowany na serio, i że nie ma żadnego powodu, żeby kontrolowac emisje CO2 [...]

Badania historii atmosfery Ziemi są kontynuowane i rozwijane, coraz większa liczba laboratoriów przeprowadza prace pomiarowe i zaczyna ze sobą współpracować.  Tak jak w wielu dziedzinach nauki, badania są ciągle sprawdzane i podejmowane są próby poprawienia technik pomiarowych.  Badania rdzeni lodowych w ostatnich dziesięcioleciach są jednym z fundamentalnych problemów. Opierając się na mojej wiedzy z wielu lat, uważam że jest mało szans, żeby badania gazów cieplarnianych w rdzeniach lodowych były w sposób zasadniczy złe; publikacje Jaworowskiego są nieprawidłowe i nieodpowiedzialne.

Dr Hans Oeschger,  profesor fizyki
Physical Institute
Universytet w Brnie
Chl-3012 Brno, Szwajcaria

Co tu dodać?  W Polsce Jaworowski jest ekspertem od zmian klimatu, mimo że swoją wiedze czerpie z blogów pseudonaukowych.  Tak jak w pracy naukowej tak w wypowiedziach publicznych dotyczacych zmian klimatu Jaworowski mówi nieprawdę w nieodpowiedzialny sposób.

Czytam wypowiedzi polskich publicystów i niektórych naukowców na temat tego czym jest Międzyrządowy Panel do Spraw Zmian Klimatu (IPCC)  i robię przy tym ROTLF, czyli tarzam się ze śmiechu po podłodze.  Wydaje im się, że IPCC to jakiś olbrzymi instytut, sterowany przez polityczne cele, na którym wydawane są olbrzymie pieniądze.

Dlatego bloguję o Lynne F. Talley.

http://www.youtube.com/watch?v=bSFsaIdkc0E

Lynne jest drobną kobietą w średnim wieku. Skończyła College Oberlin i jest koncertową pianistką. Na drzwiach jej pokoju w pracy są zdjęcia dwóch synów, jakieś  żarty rysunkowe wycięte z gazet. Jej pokój jest w budynku nazwanym Nierenberg Hall, który znajduje się na kampusie Instytutu Oceanografii imienia Scripps w malowniczej miejscowości La Jolla, w północnej części San Diego, dość blisko granicy USA z Meksykiem. Pokój jest na pierwszym piętrze  a okna wychodzą na Pacyfik i jest zawalony artykułami i książkami. Ocean jest rzeczywiście tutaj prawie zawsze spokojny. Z  okien można zobaczyć molo, pływa w nim najczęsciej  kilku surferów i nie wiadomo wtedy czy lepiej pójść na plażę, czy pracować.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Scripps_Institution_of_Oceanography

Z zawodu Lynne jest oceanografem. Oceanografia ma wiele specjalności – Lynne jest hydrografem. Przez ponad  dwadzieścia lat pływa na statkach badawczych w rozmaite miejsca na świecie i bada własności fizyczne wody od powierzchni oceanu aż do kilku kilometrów w głąb. Wtedy przemienia się z drobnej kobiety w szefową wielkiego statku badawczego i ma pod sobą koło 30 naukowców i studentów.  Przynajmniej raz w roku, w ćwiartce semestru, bo w Universytecie Kalifornijskim jest system krótkich (3 miesiące) semestrów, Lynne wykłada oceanografię fizyczną dla kliku, czasami kilkunastu studentów, którzy zaczynają program doktorancki. Lynne niedawno skończyła pisać książkę na temat oceanografii fizycznej, które jest rozszerzeniem znanego podręcznika Emerego i Pickarda, używanego przez oceanografów przez wiele lat. Siedziała nad pisaniem tego podręcznika przez ostatnie kilka lat.  Teraz to ona będzie pierwszym autorem. Lynne wie jak i gdzie płynie woda w oceanie. Wie jakie są procesy konwekcyjne w oceanie, kiedy powierzchnia oceanu wybrzusza się, bo poniżej przepływa jakiś prąd oceaniczny, wie ile  silikatów jest przenoszona z Pacyfiku na Ocean Indyjski i jak zmienia się temperatura oceanu na dużych głębokościach. Lynne wykłada o pasie transmisyjnym przenoszącym wodę z obszarów biegunowych do równika, i o wszystkich innych meandrach oceanu, jego wielkich i małych wirach i obrotach. Lynne była związana przez długie lata ze Światowym Eksperymentem Cyrkulacji Oceanu, żmudnej roboty polegającej na przypływaniu co kilka lat lub miesięcy w to samo miejsce na oceanie i wypuszczaniu długiego kabla, do którego przyczepione na końcu jest killkanaście butelek pobierających wodę z różnych głębokości. Te stacje pomiarowe robione były co kilkaset kilometrów wzdłuż prostej, stąd słynne w oceanografii – linie Światowego Eksperymentu Cyrkulacji Oceanu (WOCE lines).   Obok pokoju Lynne wiszą duże, długie i bajecznie kolorowe diagramy konturów własności fizycznych wody na różnych głębokościach. To dzięki takim rysunkom można ocenić jak i gdzie płynie woda w oceanie. Lynn wie jaka część oceanu jest podobnie zasolona i co z tego wynika.

Aha - Lynne była pomiędzy 2004 a 2007 rokiem szefową grupy naukowców, podobnie jak ona oceanografów fizycznych, którzy napisali rozdział 5 raportu IPCC na temat cyrkulacji oceanu i jego zmian.    

Tutaj jest troche o Lynne, chociaż powinno być więcej
http://pl.wikipedia.org/wiki/Lynne_Talley

Kiedyś napiszę o zmowie naukowców i o spiskowej teorii dziejów. Bo jak czytam o tym, że Lynne Talley jest w spisku to też tarzam się ze śmiechu po podłodze.

wtorek, 09 marca 2010

Najwspanialszym  przeciwnikiem poglądu, że globalne ocieplenie jest powodowane przez ludzi jest Bill Gray.  Gray jest teraz emerytowanym profesorem w  Stanowym Uniwersytecie Kolorado w Fort Collins.  Jest starszym panem z niezwykłą energią.

http://www.youtube.com/watch?v=1QDbsYXA5eA
http://www.youtube.com/watch?v=mzedKJxohAY
http://www.youtube.com/watch?v=z-NybQwA2hY


Przez kilka dekad wychował ponad 70 studentów. Zajmuje się meteorologią tropikalną. Przez wiele lat wojsko amerykańskie wysyłało do Graya studentów,  którzy po skończeniu studiów pracowali na całym świecie prognozując cyklony tropiklane. Jak do tego doszło, że u podnóża Gór Skalistych w Kolorado, o kilka tysięcy kilometrów od najbliższego oceanu, powstała znakomita grupa zajmująca się cyklonami – to opowieść na inny wpis.

Gray jest meteorologiem starej daty.  Jako młody naukowiec (na zdjęciu siedzi i patrzy wprost) przewidywał pogodę na Atlantyku jeszcze w czasie II Wojny Światowej. Na wydziale fizyki atmosfery w Fort Collins wykładał globalną cyrkulację atmosfery i meteorologie tropikalną.  Wszystkie jego wykłady były w większości pomysłami w jaki sposób atmosfera może działac. Jego ulubionym powiedzeniem było „up moist – down dry” (do góry powietrze wilgotne, w dół powietrze suche) a jego studenci chodzili w podkoszulkach z takim właśnie napisem. Walczył na wykładach o to, żeby podręczniki meteorologii uczyły o  „w góre wilgotnym a w dół suchym” powietrzu - skrócie myślowym,  że najważniejszym procesem jest przenoszenie masy w chmurach burzowych i zwiazany z tym opad deszczu.  Walczył z „suchymi dynamikami”, czyli uczonymi badającymi  tylko ruch atmosfery bez uwzględnienia procesów konwekcyjnych.  Był uwielbiany przez swoich studentów - na zebraniach grupy naukowej Graya dochodziło do najbardziej gwałtownych dyskusji. Jednak publikował stosunkowo mało, wiele z jego pomysłów pozostawało w sferze zamysłów, było nie do końca udokumentowanych.  Trochę  dlatego, bo studenci z wojska musieli kończyć magisteria przez dwa lata a doktoraty przez cztery lata i nie bardzo mieli czas na kończenie prac badawczych. Jego największym sukcesem publicznym jest sezonowa prognoza ilości cyklonów tropiklanych na Atlantyku. Metoda jest czysto statystyczna,  oparta na kilkunastu czynnikach prognostycznych – np na tym jaki był opad w poprzednim roku, lub na tym czy będzie El Nino. 

Prawie wszystkie komisje ekspertów badające klimatyczny wpływ zmiany temperatury oceanu na intensywność cyklonów tropikalnych mają teraz przynajmniej kilku studentów, którzy kiedyś byli uczniami Graya.  Chris Landsea jest najbardziej znanym z jego studentów i w dużej  mierze kontynuatorem poglądów.

Gray znany jest z tego, że występuje publicznie przeciwko hipotezie, że intensywność oraz ilość cyklonów tropikalnych jest związana ze zmianami klimat. Uważa, że poglądy o zmianie klimatu to czysta konspiracja.  Wdaje się w częste awantury i dyskusje publiczne. W 2006 roku  (patrz The Wall Street Journal, Hurricane Debate Shatters Civility Of Weather Science) Judith Curry, profesor fizyki atmosfery,  powiedziała o Grayu, że jest „wapniakiem”, „którego nikt nie słucha poza kikoma wyznawcami”. Na co Gray odpalił, że „nie czuje się wapniakiem, a jak połowa z jego studentów z doktoratami powie, że jest zwariowanym staruszkiem, to sam odejdzie.”

Można by pisać o Grayu w nieskonczoność. Napisałem o nim trochę na Wikipedii, ale za mało. Może kiedyś napiszę więcej.

http://pl.wikipedia.org/wiki/William_Gray

sobota, 06 marca 2010

Wśród wszystkich przeciwników hipotezy globalnego ocieplenia jest jedna grupa, którą bym określił grupą Syndromu Dysona.

Freeman Dyson jest niezwykle barwnym fizykiem.  Znany jest ze swoich przyczynków do elektrodynamiki kwantowej, pracował nad problemami fizyki matematycznej, topologii, teorii liczb. Spotkałem go, przez chwilę, w Instytucie Studiów Zaawansowanych w Princeton wiele lat temu, na początku lat 1990.  Już wtedy pisał pasjonujace eseje i książki dotyczące własciwie wszystkiego. „Zaburzając wszeświat” (Disturbing the Universe, 1977), „Nieskończone we wszystkich kierunkach” (Infinite in all directions 1988),  „Słońce, genom, internet”  (The Sun, the Genome, and the Internet -- Tools of Scientific Revolutions, 1999), „Światy wyobraźni” (Imagined World, 2000), „Początki życia” (Origins of Life, 1985) to tylko niektóre z jego książek.   Dyson należał do grupy JASON, naukowców doradzających rządowi amerykańskiem na temat róznych problemów naukowych dotyczące broni balistycznej, optyki, komunikacji z łodziami podwodnymi. Uważa się za naukowego buntownika. Ma zdecydowane stanowisko dotyczące badań klimatycznych.  W marcu  2009 roku niedzielny ilustrowany dodatek do New York Timesa opublikował wielostronicowy artykuł Nicholasa Dawidoffa dotyczący poglądów Dysona na klimat. Freeman uważa, że skoro dwutlenek węgla ogrzewa Ziemię, to jest to dobre dla roślin natomiast problem dwutlenku węgla można ewentualnie rozwiązać poprzez inżynierię genetyczną modyfikując genetycznie drzewa, tak żeby spowodowac zwiększoną sekwestrację. Freeman mówi o badaniach klimatycznych „Po prostu uważam, że wiele z wypowiedzi ekspertów klimatycznych jest absurdalnych. Nie dlatego, że wiem o tym lepiej,  chociaż nieco wiem. Moje obiekcje na temat propagandy o globalnym ociepleniu nie są związane ze sprawami technicznymi, o których wiem mało. Raczej, chodzi mi o sposób w jaki ci ludzie się zachowują, i o ich brak tolerancji na krytykę. Wydaje mi się, że własnie to najbardziej mnie denerwuje. Uważam, że główną różnicą pomiędzy mną i większościa ekspertów od badań klimatu jest to, że mam znacznie szerszy pogląd na całość problemu”  (wywiad z Freemanem Dysonem, 4 czerwca 2009, Freeman Dyson Takes on  the Climate Establishment, Yale, e360). 

Polskim Dysonem Freemanem jest Łukasz Turski.  Podobnie jak Dyson, Turski jest fizykiem. Zajmuje się materią skondensowaną, problemami adsorbcji gazów na powierzchni kryształów, falami spinowymi w ferromagnetykach (tutaj mają z Dysonem identyczne zainteresowania). Podobnie jak Dyson, Turski ma duży wkład w popularyzację nauki. To on wymyślił potrzebę istnienia w Polsce ekploratorium naukowego, realizowanego w Warszawie Centrum Nauki Kopernik. Turski też określa siebie jako buntownika naukowego.  Wprawdzie nie jest meteorologiem (chociaż krótko pracował w Instytucie Geofizki Uniwersyteu Warszawskiego i wsławił się tym, że chciał rozwiazać miejsce, w którym pracował), ale uważa, że naukowcy piszący raport IPCC manipulowali badaniami naukowymi. W lutym 2010 opublikował list w Gazecie Wyborczej  (Gazeta Wyborcza, Prof. Łukasz Turski: uznajmy błędy raportu IPCC i zrewidujmy go)   „Nie wiem, ile takich konfabulacji lub wyrzutek lobbystycznych jest w Raporcie, ale zapewniam czytelników "Gazety Wyborczej", że w prawdziwej nauce nie liczymy fałszerstw na procenty tekstu ... Dlaczego więc nie uznać błędu raportu i przystąpić natychmiast do jego szczegółowej rewizji. Sprawa ocieplenia klimatu jest zbyt ważna dla rozwoju cywilizacji na świecie, by ją podporządkować politycznie motywowanym decyzjom wynikającymi z politycznie motywowanych manipulacji badaniami naukowymi.”

Merytorycznie wypowiedzi Turskiego są wątpliwe - w pisaniu raportu i zbieraniu danych do raportu IPCC nie uczestniczyli oszuści i manipulanci tylko wybitni naukowcy o moralnym autorytecie tej samej klasy co Dyson czy Turski - członkowie Amerykańskiej Akademii Nauk, lauraci najwyższych nagród stowarzyszeń oceanograficznych i meteorologicznych, laureaci nagrody Nobla (Crutzen, Molina).   Dość łatwo dyskutować z głównym zarzutem Turskiego o manipulacji  rekonstrukcji temperatury. Napisałem o tym wiecej na Wikipedii w haśle Kontrowersja kija hokejowego
http://pl.wikipedia.org/wiki/Kontrowersja_kija_hokejowego

Sprawa manipulacji rekonstrukcji temperatury była kilkakrotnie rozważana. M.in. na  życzenie Kongresu Stanów Zjednoczonych powstał specjalny komitet złożony z niezależnych ekspertów, którego zadaniem była analiza pracy krtykownej przez Turskiego (tzw rekonstrukcja MBH98). Panel opublikował wyniki swoich badań w 2006 i potwierdził wyniki artykułu MBH98.

Mimo, że wypowiedzi obu naukowców leżą poza zasięgiem ich wiedzy, to  możliwosci  polemiki są ograniczone.  Powodem jest, że obaj występują pod płaszczem buntownika naukowego działającego ponad „istniejącym układem”.   Przejechał się na tym Jim Hansen,  znany klimatolog amerykański, który na informację o rewelacjach Dysona w New York Times Magazine w 2009 odpowiedział telefonicznie -  „Musimy usmażyć większe rybki niż Freeman Dyson, który nie wie co mówi ... Skoro Dyson błądzi w meandrach spraw, które mają istotne znaczenie dla ludzkości i życia to powinien najpierw odrobić pracę domową – ale z tematu globalne ocieplenie jeszcze tego nie zrobił”.  Hansen natychmiast dostał po głowie za burzenie autorytetu i musiał odpowiedzieć w bardziej elegancki sposób.  

Oczywiście nie ma nic lepszego dla nauki niż krytyka i powtarzalność rezultatów. W nauce mie ma problemu z błednymi hipotezami (np o globalnym ociepleniu), bo te łatwo obalić, natomiast błędne dane pomiarowe to prawdziwy problem.  Tyle, że to co pisze Turski w „Gazecie Wyborczej” o oszustach z IPCC to duża przesada.