Blog poświęcony popularyzacji badań klimatycznych
środa, 28 kwietnia 2010

Joanna Simpson była piewszą kobieta, która uzyskała doktorat z meteorologii. Peggy LeMone jest  prezydentem Amerykańskiego Towarzystwa Meteorolgicznego. Eugenia Kalney jest autorem najczęściej cytowanego artykułu w historii meteorologii.

Kariera Joanne Simpson zaczęła się w latach 1940 od kilku porad: „Żadna kobieta nie ma doktoratu z meteorologii. Żadna kobieta nie będzie miała doktoratu  z meteorologii. A nawet jak dostanie doktorat, to nikt jej nigdy nie zatrudni” (1946, profesor w Uniwersytecie Chicago).   „To nieprawdopodobna tragedia, kiedy widzę umysł mężczyzny z ciałem kobiety” (słynny meteorolg z Helsinek w 1948 roku).  „Badania chmur cumulus sa dobre dla małej dziewczynki, ponieważ żaden szanujący się meteorolog nie będzie się tym zajmował”  (profesor z MIT, 1946).  Simpson przez lata była modelem w USA dla kobiet zaczynających karierę meteorologiczną. Zajmowała się wieloma zagadnienieniami. M.in. problemem transporu energii z obszarów tropikalnych, cyklonami tropikalnymi,  pomiarami satelitarnymi  deszczu. W czasie II Wojny Światowej wiele kobiet w USA pracowało w meteorologii. Po wojnie, w latach 1940 był nacisk na dawanie miejsc pracy mężczyznom, ale wiele z kobiet zostało na swoich stanowiskach.   Problemy jakie miały kobiety zajmujące się w latach 1950-70  badaniami oceanograficznymi i meteorologicznymi związane były nie tylko ze stereotypami, ale też z regułami dotyczącymi zatrudniania rodziny w tym samym miejscu pracy.

Peggy LeMone pamiętam z artykułu o zabawnym tytule „Wszystko co zawsze chciałeś wiedzieć o chmurach stratocumulus ale bałeś się zapytać”. Peggy pracowała przez wiele lat w Narodowym Centrum Badań Atmosferycznych (NCAR).  W roku 1972, kiedy zaczynała swoją karierę w NCAR było tam tylko kilka kobiet, m.in. Joan Feynman, młodsza siostra znanego fizyka.  Mniej więcej w tym czasie Simpson i LeMone  opracowały razem raport na temat sytuacji kobiet w badaniach meteorologicznych, który opublikowały w 1974 w Biuletynie Amerykańskiego Stowarzyszenia Meteorolgicznego. Jednym z dużych problemów w intytucjach rządowych USA były wtedy reguły nepotyzmu – instytucje nie mogły zatrudniać rodzin.   NCAR wyrzucił wtedy Nancy Knight, która pracowała przez 11 lat ze swoim mężem Charlie Knightem (o nich też warto napisać bo opublikowali kiedyś artykuł ... o dwóch takich samych kryształkach lodu – podobno takich nie ma).  W meteorologii wiele problemów bada się za pomoca pomiarów w kampaniach pomiarowych gdzie gromadzi się kilkunastu  naukowców z unikalna aparaturą badawczą,  wykorzystywane są samoloty do lotów na róznych wysokościach (np do badania wpływu pyłu wulkanicznego na silniki samolotów).  Start samolotów odbywał się  np  w bazach wojskowych. Cześć problemów  w badaniach meteorologicznych było prozaicznych – nie było ubikacji dla kobiet w bazach wojskowych. Peggy LeMone prowadzi program dla młodych meteorologów, który istnieje do dziś i nazywa się GLOBE
http://classic.globe.gov/fsl/html/templ.cgi?new_cloud_quiz

Jest też szefową Amerykańskiego Towarzystwa Meteorologicznego.

(a tak przy okazji - w Polsce  meteorologiczną część programu GLOBE prowadzi Krzysztof Markowicz z Instytutu Geofizyki UW).

Eugenia Kalnay napisała artykuł meteorologiczny, który jest najczęściej cytowanym artykułem naukowych w historii meteorologii. Do dzis był cytowany w innych publikacjach naukowych 6871 (sześć tysięcy osiemset siedemdziesiąt jeden) razy. Ten artykuł  powinien przeczytać  każdy polski przeciwnik badań zmian klimatu, który plecie głupstwa, że dane meteorologiczne nie są dostępne dla wszystkich.  Tak naprawdę ten artykuł powinien znać każdy - blogerzy też - piszący o zmianch klimatu. Artykuł dotyczy tzw. reanalizy danych meteorologicznych.  Jednym z największych osiągnięć badań klimatu ostatniej dekady jest opracowanie w miarę spójnego zbioru danych meteorologicznych.   Co to jest reanaliza?  Jest to próba ujedorodnienia pomiarów z róznych okresów, gdzie były stosowane rózne techniki pomiarowe uwzględniając modele prognoz pogody. Tylko, że, uwaga, uwaga,  prognoza pogody jest robiona nie na przyszłość tylko w chwili kiedy zostały zrobione pomiary. Idea wydaje się z początku absurdalna, ale prawa fizyki wykorzystywane w modelach ograniczają błędy pomiarowe w miejscach gdzie te pomiary są rzadkie. Daje to możliwość na utworzenie zbioru danych, który uwzględnia pomiary nie tylko w danej chwili ale też i w poprzednich dniach.

Literatura obowiązkowa: E. Kalnay  oraz  współautorzy, 1996: The NCEP/NCAR 40-Year Reanalysis Project. Bull. Amer. Meteor. Soc., 1996, 77,437-431.

wtorek, 20 kwietnia 2010

 

Modele transportu pyłów zawieszonych w powietrzu są dostępne na sieci. Jeden z nich naywa sie Model Prognozy i Przewidywania Transportu Zanieczyszczeń Marynarki Wojennej USA (ang. Navy Aerosol Analysis and Prediction System).
http://www.nrlmry.navy.mil/aerosol/

 

W części strony  „aerosol modeling” można dostać rysunki i animacje zanieczyszczeń (uwaga NIE ma tam uwzględnionego aerozolu pochodzenia wulkanicznego – o tym za chwilę).

W meteorologii używa się terminu aerozole, który w Polsce kojarzy się raczej z zakładem fryzjerskim,  klasyfikując w tym słowie różne pyły zawieszone w atmosferze i  kropelki zanieczyszczeń. Model transportu zanieczyszczeń ma dwie główne części.  Najważniejsza część to globalna prognoza pogody. Innymi słowy trzeba wiedzieć jak i skąd wieje wiatr przez następne kilka  dni, jaki jest opad deszczu,  czy na ziemi leży śnieg czy nie,  czy są chmury czy nie.  Tę informację uzyskuje się ze średnioterminowych i globalnych prognoz pogody. Drugim składnikiem modelu jest informacja o żródłach zanieczyszczeń. Do tego używa się różnych technik w zależności od typu zanieczyszczenia. Dla przykładu,  „ilość piasku”, dokładnie - pyłów zawieszonych w powietrzu,  zależy od prędkości wiatru na powierzchni Ziemi i od tego czy powierzchnia Ziemi jest pustynna.  Trzeba wiedzieć, czy przez ostatnie kilka dni padał deszcz, bo od tego zależy ilość piasku, która może być uniesiona do atmosfery. Transport do atmosfery zależy też od tego czy jest w atmosferze ruch pionowy. Po dostaniu się do atmosfery cząsteczki pyłu mogą opadać,  te które są duże, powyżej mikrometra,  opadają dość szybko. W atmosferze zostają  zazwyczaj bardzo małe pyły zawieszone, o wielkości mniejszej niż jeden mikrometr. Pyły zawieszone mogą osiadać lub być wymywane, nazywa się to suchą i wilgotną depozycją. „Wilgotna depozycja” jest związana z wymywaniem przez deszcze. Bardzo małe cząstki, którą są bardzo wysoko (kilkanaście kilometrów ponad powierzchnią Ziemi), mogą przebywać w atmosferze przez kilka miesięcy i wpływać na globalną temperaturę Ziemi. Efekt taki jest obserwowany na rocznych średnich temperaturach Ziemi.  Dlatego aerozole wpływają na globalne ocieplenie.  Ocenia się, że aerozole średnio oziębiają powierzchnię Ziemi.  Podobnym naturalnym czynnikiem jest emisja soli morskiej, chociaż jest to efekt głównie nad powierzchnią oceanów a nie nad lądem. Tutaj znowu wiatr jest głównym mechanizmem emisji. Z tym, że  bezpośrednią przyczyną tworzenia się cząstek soli morskiej są załamujące się fale, które wprowadzają duże ilości powietrza w głąb wody. To powietrze rozdrabnia się  w warstwie powierzchniowej oceanu  na bardzo małe pęcherzyki, które wyskakując z powierzchni zabierają ze sobą niezwykle małą ilość słonej wody, która paruje i tworzy mikroskopijne cząsteczki soli.   W obszarch "pustyń morskich", na środku oceanów, jest czysto i chmury powstają cześciowo przez oddziaływanie z cząsteczkami soli morskiej zawieszonymi w powietrzu.

Poza pyłami piasku i soli morskiej, których ilość prognozuje się na podstawie prognozy pogody,  zródłami są też emisje zanieczyszczeń. Informację o emisji dostaje się z inwentaryzacji zanieczyszczeń z ośrodków przemysłowych i częściowo z pomiarów satelitarnych.  Dwie duże grupy zanieczyszczeń tego typu to siarczany i sadza. Z punktu widzenia wpływu na klimat te dwie grupy działają inaczej. Siarczany wpływają na zwiększenie odbijania promieniowania słonecznego, podczas gdy cząstki sadzy wpływają na ocieplanie.  Innymi źródłami aerozoli są pożary i wybuchy wulkaniczne. Źródła emisji dla tych zanieczyszczeń są mniej przewidywalne. Stosuje się techniki oparte na pomiarach satelitarnych. Dla przykładu ilość emisji zanieczyszczeń z pożarów można ocenić na podstawie temperatury pożarów z pomiarów satelitarnych.

Na podobnej zasadzie można ocenić jak rozprzestrzeniają się zanieczyszczenia w atmosferze ze żródeł w określonym miejscu.  Takie linie nazywają się liniami wysnutymi - moim zdaniem bardzo ładnie się te linie nazywają.  Samemu można wyświetlić rysunki z tych modeli. Patrz model HYSPLIT 
http://ready.arl.noaa.gov/HYSPLIT.php

Istnieją też grupy dyskusyjne poświęcone chmurom wulkanicznym
http://tech.groups.yahoo.com/group/volcanicclouds/

Animacje SO2 i pyłów z wulkanu Eyjafjallajökull na podstawie norweskiego modelu EMEP z Norweskiego Instytutu Meteorologii są tutaj

ftp://ftp.met.no/pub/emep/AMVB/ppm10_tcol_20100420.mpg
ftp://ftp.met.no/pub/emep/AMVB/so2_tcol_20100420.mpg

Opis modelu można znależć tutaj
https://wiki.met.no/emep/emep_volcano_plume
ale podstawy fizyczne (prognoza pogody + źródła) są takie jak opisałem powyżej.

piątek, 09 kwietnia 2010

Artykul w Der Spiegel wydrukowany w kwietniu (wersja angielska)
http://www.spiegel.de/international/world/0,1518,686697-4,00.html

zawiera krytyczny materiał dotyczący badań zmian klimatu.  W części dotyczących badań naukowych artykuł nie ma nic wspólnego z rzetelną relacją i jest powtórzeniem znanych i nieprawdziwych banałów. Warto jednak zwrócic uwagę na nowy wątek – wypowiedź Petera Webstera. Webster jest profesorem fizyki atmosfery i wybitnym naukowcem.  Jego komentarze przytoczone w Spieglu są  istotnie krytyczne w stosunku do Phila Jonesa, profesora klimatologii w Uniwersytecie Wschodniej Anglii.  Ale w rzeczywistości chodzi o coś innego. Napisałem dzisiaj do Webstera, żeby skomentował swoje wypowiedzi do Der Spiegela.  Peter odpowiedział, że istotnie udzielił telefonicznego wywiadu dwa miesiące temu. Potwierdził swoje krytyczne wypowiedzi, ale napisał  że jego krytycyzym dotyczy głównie metodologii naukowej (a nie wyników Jonesa).   

Instytut CRU Uniwersytetu Wschodniej Anglii dostał dane od innych ośrodków na temat średniej miesięcznej temperatury.  Chodzi to o bezpośrednie pomiary od około 1880 roku. Webster dostał kopię danych od CRU i stwierdził, że pomiary sprzed 1940 roku nie mają dobrego opisu "danych o danych" (metadata).  Nie jest to związane z procedurą CRU, ale ze sposobem dokumentacji danych przez ośrodki krajowe, sprzed 70 lat.  Webster nie kwestionuje wyników Jonesa, przeciwnie pisze do mnie  „wierzę, że wyniki pokazują zmiane globalnej temperatury, i że te wyniki związane są z antropogenicznym wzrostm gazów cieplarnianych” (ang. „I believe that there is a trend in global temperatures and that trend is due to AGW increases”). Jednocześnie Peter napisał  "ale w danych są fascynujace podksoki i spadki, które warto wyjaśnić”.  Już teraz w blogach i w artykule Der Spiegela wypowiedź Webstera jest wywracana do góry nogami.     

O co chodzi?  Chodzi o to, że AGW (antropogeniczne efekty gazów cieplarnianych) nie muszą być jedynymi przyczynami zmian temperatury.  Dane zmian temperatury nie pokazuja stałego wzrostu.  W ostatnich 100 latach, są spadki i wzrosty, które są związane z kilkoma czynnikami:  (a) zmianą sposobu i otoczenia pomiarów, (b) wpływem wulkanicznym i innych cząstek zawieszonych w atmosferze, (c)  efektami zmian naturalnych (nie związanych z  AGW), (d) zmianami w przepływie oceanu światowego.  W szczególności Webster zwrócił uwagę na dwie zmiany temperatury z okresem kilku lat.  Pierwszy przypadek jest z okresu 1930-1940, temperatura zmieniła się wtedy zarówno na półkuli pólnocnej i południowej i miała dużą amplitudę – aż 0,35C.   Drugi ciekawy przypadek nastąpił  w latach 1970 i skok temperatury jest przypisywany wprowadzeniu bardziej restrykcyjnych standardów emisji zanieczyszczeń, co (według zwolenników tego wytłumaczenia) powoduje,  że więcej promieniowania słonecznego dochodzi do powierzchni Ziemi. Jednak Webster zwrócił uwagę na fakt, że zmiany temperatury są widoczne zarówno na półkuli północnej i na półkuli południowej. Skoro półkula południowa ma znacznie mniej lądu i przemysłu musi być też znacznie mniej zanieczyszczona. Dlatego, w.g. Webstera, to nie zmiany emisji  są wytłumaczeniem kiwniecia się temperatury w latach 1970. Webster szuka mechanizmu dynamicznego, poza AGW. Ale z tego nie wynika, ze AGW nie ma sensu, lub że CRU i Phil Jones nie maja racji.  Wynika z tego tyle, że klimatolodzy rozważają różne mechanizmy zmiany temperatury na Ziemi. Hipoteza AGW (gazy cieplarniane) nie jest sprzeczna z tym, że istnieją naturalne czynniki zmian temperatury.

PS Reszta jest tylko dla profesorów meteorologii i oceanografii. No to dlaczego są oscylacje dekadalne około 1940 i około 1970 w rekordzie temperatury? W czasie II Wojny Światowej nastąpiła zmiana z pomiarów temperatury z wody pobieranej za pomocą wiadra i z wody pobieranej dla chłodzenia silników (D. Thompson, Nature, 2008). To nie  może być wytłumaczeniem bo oscylacja była pomiędzy 1930-1940.  W.g. Webstera pomiary na lądzie korelują się z pomiarami  temperatury powierzchni oceanu (baza danych COADS) ale z pewnym przesunięciem czasowym.  Czyli zmiany są związane z z oddziaływaniem ocean-atmosfera w skali dekadalnej,  ale raczej nie bezpośrednio  z ENSO (za krótka skala). Rzeczywiście efekty aerozolowe nie muszą być mechanizmem dominującym w dekadalnych oscylacjach w latach 1970
http://pl.wikipedia.org/wiki/Globalne_zaciemnienie

skoro  na południe od stefy konwergencji tropikalnej (ITCZ)
http://pl.wikipedia.org/wiki/ITCZ

też widać zmiany temperatury (tam jest czysto, co widać było z pomiarów w eksperymencie INDOEX)
http://pl.wikipedia.org/wiki/INDOEX

Wyspy cieplne, wpływ słońca (mimo, że jest dekadalny), efekty wulkaniczne nie sa tutaj istotne. No to może ACW (Antarctic Circumpolar Wave) opisane pierwszy raz przez Warrena White. Ma skalę 10 lat i oddziaływuje z ENSO? Webster ma mi przysłac draft artykułu. Zobaczymy. Fascynujące.

piątek, 02 kwietnia 2010

Dziś o globalnych modelach klimatu, pomyśle na pracę magisterską,  i Polce która dostała (wraz z innymi)  w 2007 roku Nagrodę Nobla za  Raport Międzyrządowego Panelu Zmian Klimatu (IPCC IV).

Renata McCoy pracuje w amerykańskim Narodowym Laboratorium w Lawrence Livermore. Renata jest fizykiem i programistką,  uczestniczy m.in. w projekcie, który umożliwia bezpłatny dostęp do wyników ze wszystkich modeli klimatu, jakie były używane do prognozy globalnego ocieplenia w raporcie IPCC IV (AR4).  Program nazywa się Diagnostyka i Porównanie  Modeli Klimatycznych.

Renata zrobiła doktorat w Instytucie Fizyki Polskiej Akademii Nauk w 1994 roku u Marka Cieplaka na temat automatów komórkowych a następnie pracowała w Instytucie Geofizyki Polskiej Akademii Nauk. W 1995 przyjechała do Stanów (do piszacego ten blog), zakochała się (w kimś innym), a reszta to już historia. Teraz zajmuje się obserwacjami klimatu i analizą globalnych modeli klimatycznych i równoległymi algorytmami używanymi w modelach - chodzi o to, żeby te modele szybko się liczyły na superkomputerach z wieloma procesorami. Dziełem Renaty jest  nowy portal, jeszcze nie w pełni funkcjonalny, gdzie będą umieszczane dane z modeli klimatu nowej generacji (tzw. CMIP5 - piąte porównanie modeli klimatu )

http://cmip-pcmdi.llnl.gov/cmip5/data_portal.html?submenuheader=3

Dla niewtajemniczonych dodam, że nie bylo czwartego projektu porównujacego modele klimatu, a a poprzedni projekt badań zmian klimatu za pomoca modeli numerycznych nazywał sie CMIP3. Ponieważ następny dokument IPCC będzie miał numer V, to postanowiono, że wyniki z porównan modeli klimatyczych będa miały akronim CMIP5.  W.g.  Renaty:  większość ośrodków dopiero zaczeło symulacje do CMIP5, zapewne zajmie im to rok, a moźe i dluźej. Pierwsze wyniki pewnie zaczna napływać w najbliższych miesiącach. Nastepny IPCC AR jest w 2012, więc myślę,  że wyniki zostaną zamrożone w 2011, ale nie znam dokladniejszych dat.  Muszę wytłumaczyć co oznacza „zamrożone”. Projekt scenariuszy modeli, innymi słowy na jakim pytaniu fizycznym modelowanie klimatu ma dać odpowiedź, trwa kilka lat. W nastepnym raporcie - IPCC V - jednym z pytań są problemy międzydekadalnych zmian klimatu oraz tzw. wymuszone modele klimatyczne z ustaloną temperaturą w tropikach.  Wyniki maja dać m.in. odpowiedź na pytania typu "co jaki czas można się spodziewać silniejszych niż zwykle zim"?  Po opracowaniu scenariuszy następuje faza obliczania komputerowego, w naszym żargonie mówimy na to „puszczanie modeli”.  Wyniki muszą być skończone  (zamrożone) na rok czy dwa przed publikacją raportu IPCC.

W Polsce nie ma modelu ogólnej cyrkulacji atmosfery używanej do przebiegów klimatycznych, ale można przeprowadzić przeskalowanie do obszaru Polski na podstawie wyników z modeli globalnych. Dane z modeli CMIP3 (dane do IPCC AR4) sa kompletne.
http://www-pcmdi.llnl.gov/ipcc/about_ipcc.php

Żeby dostać (bezpłatnie) dane  trzeba sie zarejestrować, napisać parę zdań.  A pomysł na magisterium „Przeskalowanie warunków klimatycznych do obszaru Polski na podstawie CMIP3” jest taki

Mam też pomysł na recenzentów: Turski, Jaworowski, lub Marks.

czwartek, 01 kwietnia 2010

Poniżej jest tłumaczenie materiału Associated Press z 29 marca 2010. Jest to już druga komisja, która oczyściła naukowców z jakichkolwiek spiskowych intencji. Inna komisja badała w Stanach Zjednoczonych pracę M. Manna i w lutym 2010 nie znalazła nic nieprawidłowego w jego działalności naukowej. Tłumaczę ten materiał, bo nie wiem czy np Gazeta Wyborcza go przedrukuje. Oczywiście nie miałem wątpliwości że tak sie sprawa potoczy.  Nic w tym emailach nie wskazuje na spisek.    

Jedna z kilku komisji w Wielkiej Brytanii badających sprawę emaili wykradzonych z jednego z najważniejszych ośrodków klimatycznych na świecie w większości oczysciła naukowców ze stawianych im zarzutów.

Komisja Nauki i Technologi Parlamentu Brytyjskiego ogłosiła w środę, że nie ma dowodów na to, że dyrektor Climate Research Unit (CRU) Uniwersytetu Wschodniej Anglii zmieniał dane lub wpływał na proces recenzji artykułów naukowych w celu złej reprezentacji  badań globalnego ocieplenia. Te dwa punkty były najważniejszą częscią krytyki wysuwanej przeciw klimatologom.

Komisja stwierdziła, że na podstawie informacji jakie zdołała zebrać, „reputacja naukowa profesora Jones i CRU jest nienaruszona”. Komisja dodała też, że  naukowe podstawy badań zmian klimatu i antropogenicznego wpływu na klimat nie zostały zachwiane poprzez publikację ponad 1000 wykradzionych emaili i związanej z tym dyskusji.

Komisja składała się z 14 członków i jest jedną z trzech komisji w Wielkiej Brytanii jakie badają sprawę wykradzonych email. Emaile wydawały się wskazywać na to, że naukowcy angażowali się w osobiste wycieczki w stosunku do przeciwników zmian klimatu, dyskutowali sposoby w jaki sposób dane nie powinny być udostepniane i w jaki sposób uniemożliwić przeciwnikom publikację wyników w recenzowanych czasopismach. Jeden z nagłośnionych emaili używał słowa „trick” w kontekście „ukrycia spadku” temperatury.

Publikacja emaili nastąpiła przed konferencją klimatyczna w Kopenhadze w 2009. Wywołała furię internetowych ataków wśród sceptyków zmain klimatycznych, którzy nadali sprawie nazwę „klimatgate”. Przeciwnicy  twierdzili, że emaile wskazują na to, że badania naukowe zmian klimatu są kompletnie zmyślone lub przesadzone.

Posłowie brytyjskiego parlamentu zdecydowali się zbadać sprawę ze względu na poważne implikacje dla brytyjskiej nauki.

Przewodniczący komisji Phil Willis powiedział, że niektóre z emaili dosadnie krtykuje przeciwników zmian badań klimatycznych.  Jednak jedynym problemem jaki komisja znalazła była niechęć do rozprowadzania danych. Willis dodał, że Jones nie był związany z żadnym spiskiem związanym z badaniem zmian klimatycznych.

W czasie konferencji prasowej  Willis powiedział, że kontrowersja pewnie pomoże badaniom klimatycznym, ponieważ dane będą ogólnie dostępne.

 “Na końcu wygrają badania naukowe klimatu”  - powiedział Willis.

W środę zwycięzcą został Jones, który nie jest dyrektorem CRU – ustąpił  na pewien czas, tydzien po opublikowaniu emaili. Komisja wyraziła sympatię dla Jonesa,  Willis powiedział, że Jones stał sie dzieckiem do bicia, chociaż prawdziwe problemy leża gdzie indziej.

W raporcie napisano, że „niesłusznie  koncentruje się  krytykę na profesorze Jonesie i CRU”.

Posłowie skrytykowali sposób w jaki Jones i jego wspópracownicy uwzgledniali prośby o dystrybucję danych w ramach angielskiego prawa swobodnego dostepu do danych. Komisja stwierdziła, że naukowcy mieliby mniej kłopotów, gdyby publikowali dane, zamiast zastanawiać się jak odpowiadać na krytykę przeciwników zmian klimatycznch.  

Posłowie pokreślili w swoim raporcie, który opierał sie na jednym dniu zeznań, że nie byli w stanie zając się wszystkimi wysuwanymi zarzutami. Dwie inne komisje nadal obradują w tych sprawach.

Willis powiedział, że jego komisja musiała coś opublikowac przez następnymi wyborami w Wielkiej Brytanii, które nastąpić za  miesiąc.

Oczywiście wolelibyśmy mieć więcej czasu dodał. Śmiejąc się powiedział “musieliśmy coś napisać zanim nas wywiozą”.

Przewodniczącym jednej z dwóch komisji, jakie nadal badają sprawę,  jest Muir Russell. Zadaniem tej  komisji jest sprawdzenie czy naukowcy i Jones, zmieniali lub manipulowali danymi. Raport ma byc opublikowany na wiosnę.

Geolog Ernest Oxburgh jest szefem komisji, która bada czy badania były prowadzone w sposób naukowy. Ta komisja ma w składzie osoby z wykształceniem akademickim. M.in.  w skład komisji wchodzi Kerry Emanuel,  professor meteorologi z MIT oraz Huw Davies,  były prezydent  Miedzynarodowego Stowarzyszenia Meteorologii i Fizyki Atmosfery.

Komisja stwierdziła, że naukowcy badający klimat powinni być w przyszłości bardziej otwarci – np powinni publikować nieobrobione dane, dane przetworzone, oraz programy komputerowe używane do analizy danych. Willis stwierdził, że jest za dużo środków finansowych związanych z badaniami, żeby ignorować wymagania ogólnej publiczności.  

Rządy na świecie wydają olbrzymie sumy pieniędzy na badania naukowe. Wobec tego rezultaty naukowe powinny byc nieskazitelne.

Właśnie wracam z telekonferencji, na której omawialiśmy planowany eksperyment na Oceanie Indyjskim w 2011, który ma badać jak powstaje oscylacja Maddena-Juliana i w jaki sposób ocean oddziaływuje na atmosferę.  
http://pl.wikipedia.org/wiki/Oscylacje_Maddena-Juliana

Było nas kilka osób z różnych miejsc (między innymi z Polski).  Eksperyment odbędzie się z wykorzystaniem statków badawczych, samolotów, może samolotów zdalnie sterowanych.  W eksperymencie ma uczestniczyć statek Indyjski (Sagar Kanya), Japoński (MIRAI), i amerykański (chyba Ravelle).  Francuzi planują eksperyment TRIO w tym samym mniej więcej miejscu i czasie. Od kilkunastu lat interesujące problemy klimatyczne są z pogranicza badań oceanograficznych i atmosferycznych. Jednak zrobienie badań, w których pomiary oceaniczne i atmosferyczne sa razem graniczy z cudem, bo te dwie grupy naukowców rzadko ze sobą współpracują - ponieważ nakłady finansowe na badania klimatyczne są małe. Tym razem mamy jednak współpracować z projektem DYNAMO, który może dostanie fundusze z Narodowej Fundacji Nauk i  Amerykańską Służbę  Oceaniczną i Meteorologiczną. Projekt DYNAMO zajmuje się pomiarami atmosferycznymi, a nasza grupa koncentruje się na badaniach oceanograficznych w oceanicznej warstwie dobrze wymieszanej - górna warstwa oceanu. Ten obszar Oceanu Indyjskiego jest ciekawy, znajduje się tam prąd strumieniowy Wyrtki, termoklina (warstwa w oceanie pomiedzy wodą głęboką i powierzchniowa)  zmienia się ze względu na równikowe prądy oceaniczne i tworzy wybrzuszenie pomiędzy Chagos i Seyschelami.   Nad tym wszystkim przechodzą zaburzenia atmosferyczne, zarówno cyklony tropikalne jak i oscylacje Maddena-Juliana. W projekcie uczestniczą też modelarze, czyli osoby zajmujące się numerycznym modelowaniem procesów fizycznych zachodzących w oceanie. Będziemy wykorzystywać nowy system zakotwiczonych boi - RAMA, które są ustawiane w równikowym Oceanie Indyjskim przez niestrudzonego Mikea McPhadena. Sieć tych boi jest już w dużej części ustawiona, za wyjątkiem zachodniego Oceanu Indyjskiego przy Afryce ze względu na problemy z piratami (Somalia).  Ustawianie tych eksperymentów trwa zazwyczaj kilka lat. Odbywają się zebrania, planowanie instrumentów, rozwiązywane są problemy logistyczne – np czy można użyc pomiary z wód terytorialnych Indii (nie można).  Najbliższe lotniska to Diego Garcia, Male i wyspa Gunn. To właśnie na Male, stolicy Malediwów, odbyło się niedawno spotkanie rządu pod wodą, żeby zrócić uwagę na problem wzrostu poziomu wody w oceanie światowym.  Diego Garcia należy do Wielkiej Brytanii, ale nie można tam swobodnie wpływać.   Tego typy eksperymenty pozwalają na zrozumienie jak zaczyna się El Nino
http://pl.wikipedia.org/wiki/El_Niño

i jak wygląda rozkład temperatury w tropikach, i jak on wpływa na pogodę i klimat także w polskich szerokościach geograficznych.

Karawana idzie dalej do przodu. Polska idzie do tyłu wraz z Komitetem Nauk Geologicznych PAN, który nie przeczytał raportu IPCC.  W następnej edycji IPCC V, obecnie planowanym na rok 2013, jednym z problemów będą tzw. wymuszone scenariusze klimatyczne, w których zadawana jest temperatura w tropikach.  To jest dość trudny technicznie temat, ale może warto napisac co to jest w dwóch zdaniach.   Otóż, ogólne modele klimatu nie są prognozami pogody i dlatego można przewidywać zmiany klimatu w skali stu lat bez zadawania warunków początkowych, czyli nie trzeba zadawać jaka pogoda była dziś, żeby zrozumieć anomalie klimatyczne w skali 100 lat
http://pl.wikipedia.org/wiki/Model_ogólnej_cyrkulacji 

Z kolei modele prognoz pogody, gdzie musimy wiedzieć jaka jest pogoda dziś,  są dobre na kilka dni. Istnieje przepaść pomiędzy skalą kilku dni i stu lat, gdzie modele klimatu nie działają. Ale gdyby udało się znaleźć jakieś silne ale znane procesy systemu klimatycznego w jakimś konkretnym miejscu w skali kilku lat?  Największą szansą jest zrozumienie procesów w obszarach równikowych. Jeżeli znajdziemy metodę na opisanie periodyczności zjawisk w obszarach tropikalnych to możemy użyć ogólnych modeli numerycznych, ale wymuszonych przez znane zjawiska w tropikach, żeby przewidziec procesy klimatyczne w innych nawet odległych miejscach.  Trochę tak jak popychanie huśtawki w jednym miejscu - system się buja w sposób dość przewidywalny, jeżeli jest wymuszony.  To, w dużym skrócie,  jest jednym z zadań nowego IPCC V. I dlatego robimy prace eksperymentalne w  atmosferze równikowej  – chcemy zrozumieć jak działa klimat w stosunkowo prostych sytuacjach.

Pisząc ten blog mam świadomość, że polscy przeciwnicy badań klimatycznych twierdzą, że badania klimatyczne są robione przez oszustów naukowych, których jedynym celem jest dobranie się do kasy.  Jest akurat przeciwnie. Ani te eksperymenty nie są bajecznie drogie, nie uczestniczą w nich oszuści, ani nikt nie rozbija kasy.   Co ja tu będę się długo rozwodził - polski student,  który uczestniczy w projekcie ma stypendium doktoranckie w wysokości około 1300 złotych.