Blog poświęcony popularyzacji badań klimatycznych
Blog > Komentarze do wpisu

Frank Sherwood Rowland

10 marca zmarł  Frank Sherwood Rowland, który pracował na Uniwersytecie  Kalifornijskim w Irvine, trochę na południe od Los Angeles.  Rowland pokazał, że freony (chlorofluorowęglowodory - CFC) wpływają na destrukcję ozonu. Praca Rowlanda z Mario Moliną w 1974 roku była początkowo krytykowana przez przemysł. Szef jednej z największych firm chemicznych DuPont powiedział, że to "fantastyka naukowa, bzdury i kompletny nonsens"). W 1976 roku Narodowa Akademia Nauk USA opublikowała raport potwierdzający konkluzje Rowlanda i Moliny. W 1978 roku  aerozole (cząstki zawieszone w powietrzu) freonowe zostały zakazane w USA a w 1987 podpisano światowy Montreal Protocol on Substances that Deplete Ozon Hole (Protokół w Montrealu na Temat Substancji Jakie Zmiejszają Ozon).  W 1995 roku Crutzen, Molina, i Rowland dostali Nobla za to odkrycie. Świetnie pamiętam radość fizyków atmosfery  - chodziło o to, że nie ma nagrody Nobla w dziedzinie fizyki atmosfery,  a to był pierwszy "Nobel atmosferyczny".

Dla większości fizyków atmosfery istnieje analogia pomiędzy obecną sytuacją (2012) gdzie przemysł krytykuje badania wskazujące na globalne ocieplenie a Narodowa Akademia Nauk USA i wiele innych akademii potwierdza te badania. 

PS. A teraz anegdota.  Jeden z moich studentów - Krzysztof Markowicz bronił doktoratu kilka lat temu. Poprosiłem wtedy Paula Crutzena, wtedy już Noblistę za odkrycie CFC, żeby był recenzentem pracy Markowicza (Crutzen dobrze wiedział co robił Markowicz bo razem pracowali w Grecji nad badaniem pyłów zawieszonych). Paul się trochę zastanowił i powiedział OK. Bardzo zadowolony napisałem email do Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego, że mam wybornego recenzenta. Niestety. Paul Crutzen nie ma habilitacji, w związku z tym nie mógł być w Polsce recenzentem doktoratu. Przysięgam, że prawdziwe.

wtorek, 13 marca 2012, pcirrus
Tagi: rowland cfc

Polecane wpisy

Komentarze
2012/03/15 11:38:49
@P.S.
Ten idiotyzm to sobie samo nasze środowisko naukowe funduje. Nikt nam tego z zewnątrz nie narzucił. Niedawno widziałem kuriozalny tekst oficjalny (jakieś rozporządzenie lub podobnej rangi dokument), w którym oficjalnie zabraniano profesorom uczelnianym stosowania podpisu prof. dr hab. Formą prawidłową i jedyną dopuszczalną jest dr hab. prof. UW (na przykład).
A taki Crutzen, to przecież tylko doktor. Kudy mu do porządnego belwederskiego profesora. Mógłby najwyżej za nim teczkę nosić i starszym wykładowcą zostać.
-
2012/11/19 09:48:18
Kolejny absurd polskiego prawa. W naszym Państwie na każdy kroku natrafia się na takie niespodzianki.
-
pfg
2013/03/25 11:37:41
Już od 2003 roku uczeni zagraniczni, nieposiadający polskiej habilitacji lub tytułu naukowego, mogą być promotorami polskich doktoratów, a także recenzentami polskich prac doktorskich i habilitacyjnych, jeżeli tylko odpowiednia Rada Wydziału, Rada Naukowa lub CK uzna ich za "wybitnych znawców" danego zagadnienia. W obecnym stanie prawnym stanowi o tym Art. 20 ust. 8 Ustawy o stopniach naukowych etc. Dr (obecnie już hab.) Krzysztof Markowicz musiał się bronić w ostatnich miesiącach działania starej ustawy, z 1990, która bezwzględnie wymagała polskiej habilitacji lub profesury. Tak więc ten absurd został już skorygowany 10 lat temu i nie ma co do niego wracać.